Rozpoczęcie nowego roku szkolnego i akademickiego wcale nie oznacza, że dyrektorzy placówek skompletowali pełne zespoły. Na portalach z ogłoszeniami oraz w kuratoryjnych bazach wciąż wiszą tysiące wakatów, a lekcje w wielu miejscach odbywają się wyłącznie dzięki nadgodzinom obecnej kadry lub łączeniu grup. Osoby rozważające wejście do zawodu nauczyciela czy wykładowcy trafiają na rynek, który pilnie potrzebuje rąk do pracy.
Kryzys kadrowy w polskiej edukacji po 1 września
Wrzesień i październik tradycyjnie weryfikują plany kadrowe placówek edukacyjnych. Choć formalnie rok szkolny trwa, w wielu szkołach podstawowych i ponadpodstawowych plany lekcji układane są tymczasowo, z tygodnia na tydzień. Problem nie znika wraz z pierwszym dzwonkiem, lecz uwypukla się, gdy okazuje się, że etaty pozostały nieobsadzone, a nauczyciele rezygnują z pracy na rzecz innych branż.
Zjawisko to dotyka także szkolnictwa wyższego. Uczelnie zmagają się z odpływem młodych naukowców oraz doktorantów, którzy wybierają sektor prywatny ze względu na lepsze warunki finansowe na starcie. W efekcie instytucje edukacyjne w całym kraju stale poszukują osób gotowych objąć zarówno pełne etaty, jak i pojedyncze godziny dydaktyczne na umowach zleceniach czy w ramach zastępstw.
Kogo brakuje najbardziej w szkołach i na uczelniach?
Luki kadrowe nie rozkładają się równomiernie po wszystkich przedmiotach. Najtrudniejsza sytuacja panuje w obszarach, w których specjaliści bez problemu znajdują zatrudnienie w biznesie czy przemyśle. Dyrektorzy szkół w pierwszej kolejności wskazują na ogromny deficyt dydaktyków przedmiotów ścisłych.
Najbardziej poszukiwane profile to:
- nauczyciele matematyki, fizyki oraz chemii,
- nauczyciele informatyki i przedmiotów zawodowych z obszaru IT,
- nauczyciele języków obcych, przede wszystkim języka angielskiego i niemieckiego,
- pedagodzy specjalni, psycholodzy oraz logopedzi, na których zapotrzebowanie drastycznie wzrosło po zmianach przepisów dotyczących edukacji włączającej,
- wykładowcy kierunków inżynieryjnych, ekonomicznych oraz medycznych na uczelniach wyższych.
Szczególnie widoczny jest brak pedagogów specjalnych. Wprowadzenie obowiązku zatrudniania specjalistów od wsparcia psychologiczno-pedagogicznego w każdej placówce sprawiło, że popyt na te kwalifikacje wielokrotnie przewyższył podaż dostępnych kandydatów.
Jakie kwalifikacje otwierają dziś drzwi do pracy w oświacie?
Ścieżka wejścia do zawodu nauczyciela stała się w ostatnich latach bardziej elastyczna, co ułatwia start osobom planującym przebranżowienie. Podstawowym wymogiem formalnym w szkołach publicznych pozostaje wykształcenie wyższe magisterskie na kierunku zgodnym z nauczanym przedmiotem oraz przygotowanie pedagogiczne. To ostatnie można jednak często uzupełnić już w trakcie pracy, podejmując studia podyplomowe.
W przypadku szkół branżowych oraz techników dyrektorzy chętnie sięgają po praktyków zawodu. Specjaliści z wieloletnim doświadczeniem w danej branży mogą uczyć przedmiotów zawodowych za zgodą kuratorium oświaty, nawet jeśli dopiero rozpoczynają formalne szkolenie metodyczne. Na uczelniach wyższych kluczowy jest z kolei dorobek naukowy, otwarty przewód doktorski lub po prostu bogate doświadczenie rynkowe w przypadku stanowisk dydaktycznych.
Zarobki nauczycieli i wykładowców w sektorze publicznym oraz prywatnym
Kwestia wynagrodzeń w edukacji pozostaje zróżnicowana i zależy w dużej mierze od sektora. W publicznych szkołach pensje regulowane są przez Kartę Nauczyciela oraz coroczne rozporządzenia płacowe. Wynagrodzenie zasadnicze zależy od stopnia awansu zawodowego (nauczyciel początkujący, mianowany, dyplomowany), a do podstawy dochodzą dodatki: za wysługę lat, funkcyjny, za warunki pracy czy godziny ponadwymiarowe. To właśnie nadgodziny pozwalają wielu pedagogom znacząco podnieść miesięczne uposażenie.
Sektor prywatny rządzi się innymi prawami. Niepubliczne szkoły podstawowe, licea oraz szkoły językowe oferują często wyższe stawki wyjściowe, mniejsze grupy uczniów i lepsze zaplecze technologiczne. Z kolei sektor publiczny kusi stabilnością, której brakuje w wielu innych branżach: umową na czas nieokreślony, długim i płatnym urlopem wypoczynkowym przypadającym w wakacje oraz ferie, a także świadczeniami socjalnymi.
Na uczelniach publicznych podstawowe uposażenie adiunkta czy profesora bywa niższe niż w komercyjnych korporacjach, jednak wykładowcy mogą liczyć na elastyczny czas pracy, granty badawcze oraz dodatkowe wynagrodzenie za prowadzenie studiów podyplomowych czy zaocznych.
Jak skutecznie aplikować i gdzie szukać sprawdzonych ofert pracy w edukacji?
Proces szukania zatrudnienia w oświacie różni się od standardowej rekrutacji korporacyjnej. Choć popularne portale z ogłoszeniami publikują coraz więcej ofert ze szkół niepublicznych, sektor państwowy korzysta ze specyficznych kanałów informacyjnych.
Miejsca, w których regularnie pojawiają się oferty pracy:
- bazy ofert pracy przy kuratoriach oświaty (każde województwo prowadzi własny rejestr wakatów zgłaszanych przez dyrektorów),
- Biuletyny Informacji Publicznej (BIP) konkretnych gmin, miast lub szkół,
- bazy ofert Ministerstwa Edukacji Narodowej,
- strony internetowe uczelni wyższych (zakładki “Praca” lub “Kariera”, gdzie publikowane są oficjalne konkursy na stanowiska naukowe i dydaktyczne),
- bezpośredni kontakt ze szkołami poprzez przesłanie CV do dyrekcji przed rozpoczęciem semestru.
Warto pamiętać, że bezpośredni kontakt z dyrektorem placówki bywa najskuteczniejszą metodą. Szkoły często pilnie potrzebują zastępstw w trakcie roku i nie zawsze od razu publikują ogłoszenie w serwisach ogólnopolskich.
Przyszłość na rynku pracy w szkolnictwie
Zapotrzebowanie na kadrę dydaktyczną będzie rosło wraz z przechodzeniem na emeryturę obecnego pokolenia pedagogów. Dla kandydatów z odpowiednimi kwalifikacjami oznacza to silną pozycję przetargową, możliwość wyboru dogodnej lokalizacji placówki oraz stabilne warunki zatrudnienia na lata.
Osoby posiadające wiedzę specjalistyczną, zwłaszcza z zakresu nauk ścisłych, języków obcych i pedagogiki specjalnej, mogą obecnie wejść do zawodu na znacznie lepszych warunkach niż jeszcze kilka lat temu. Połączenie pracy w szkole publicznej z dodatkowymi zajęciami w sektorze prywatnym staje się dla wielu specjalistów modelem zapewniającym zarówno bezpieczeństwo socjalne, jak i satysfakcjonujące zarobki.



